W nowym domu

Collett

Collett - a raczej Mila, bo tak nazwaliśmy naszą kotkę - jest stworzeniem niesamowitym pod niemal każdym względem. Ciągle czymś nas zaskakuje - czymś, co raczej nie pasuje do wizerunku typowego kota :-) Już na pierwszym wyjeździe niedługo po tym, jak trafiła do naszego domu, przejawiała ogromne zainteresowanie wodą. Początkowo nieśmiało obserwowała z pomostu nasze dwa pływające i skaczące do wody psy - nic nie zapowiadało dalszego rozwoju wydarzeń. Po kilku dniach nasza kotka postanowiła, że gorsza nie będzie i także zaczęła wchodzić do wody - w końcowej fazie pływała przy pomoście i "korzystała z drabinki" :-) Od tamtej pory wszystko co mokre jest z założenia cudowne a żadna kąpiel w domu nie może się obejść bez Mili leżącej na krawędzi wanny. Dziesiątki razy wyciągałam ją z sedesu...ale to już inna historia :-)

Doskonale dogaduje się z naszymi psami - w tym także z przygarniętym przez nas kilka miesięcy temu kundelkiem. Na początku pamiętam, że była przerażona widząc nasze dwa wielkie psy - dla jej spokoju wejście do pokoju zastawiliśmy więc deską - psy zaglądały do środka, ale nie wchodziły - Mila natomiast mogła spokojnie przełamywać bariery międzygatunkowe po swojemu ;-) W sumie bardzo szybko ciekawość wzięła gorę i Milutka zaczęła wspinać się po desce i zaczepiać psy. W końcu bariera zniknęła a nasze zwierzaki mogły szaleć do woli. Czasami bałam się, że moje "Burki" mi tą małą kruszynę uszkodzą - zwłaszcza starszy Lucek, ktory czułość okazywał kładąc się na niej, przewracając na grzbiet (a waży 43 kg !). Nigdy jednak nic złego się nie stało.

Od małego "zakopywała" miski z jedzeniem - czasem w dywanik - a jak dywanika nie było to w podłogę, szafki dookoła, ściany - ach ta siła wyobraźni ! ;-) Z czasem zaczęła do jedzenia używać łap - i tak zostało. Nasza kotka nie schyla się do miski - nasza kotka jedzenie do pyska wkłada sobie łapką...nie probowałam jeszcze dawać jej widelca, ale...może kiedyś sprobuję ;-)

Nie zwraca kompletnie uwagi na ludzi, ktorych nie zna - mogą "kiciać"..."ciciać" a ona ich będzie traktowała jak powietrze. Jeśli kogoś zna, to ewentualnie od czasu do czasu okaże przywilej pogłaskania się czy wskoczy na kolana. Dla najbliższej rodziny jest natomiast straszną przylepą. Codziennie wieczorem gdy pościelę łożko, zanim jeszcze położymy się spać, Mila musi "powygniatać" nam kołdrę i poduszki. To samo robi rano z nami - najpierw kładzie się blisko twarzy i głośno mruczy, poźniej zaczyna lizać po nosie, oczach, uszach, podgryza palce u rąk a następnie wskakuje na plecy, brzuch - zależy jak się leży ;-) i zaczyna ugniatać...

Zabieramy ją na spacery, gdzie może się wybiegać - choć większość czasu zdecydowanie woli spędzać w koszyku na zakupy na bagażniku mojego roweru - zawsze w centrum wydarzeń za to bez zbędnego spalania kalorii :-) To śpioch do potęgi...! Poza tym straszna "gaduła". Doskonale reaguje na swoje imię, na spacerach biega razem z psami (jeśli jej się chce oczywiście) i jest bardzo grzeczna. To wspaniała istota - cierpliwa, niezwykle inteligentna, ciekawska i uparta. Zawsze wiernie uczestniczy we wszystkich czynnościach naszego dnia codziennego.

Wiem, że na jednej Mili się nie skończy - ktoś napisał kiedyś, że Ragdoll'e uzależniają - miał rację - my już teraz myślimy o powiększeniu naszej rodzinki i kolejną "laleczkę" ;-))

ImięCollett Erato*PLData urodzenia16 kwietnia 2007 roku
OjciecIC Roxi Brilliant King of Eulalie*CZMatkaCH Mirabell Charming Eyes*PL
RasaRagdoll (RAG)UmaszczenieBlue colourpoint (a)
PłećKotkaNr rodowodu(PL) FPL LO 9136

Wszystkie przedstawione powyżej informacje oraz zdjęcia kociaka ragdoll są autorstwa jego nowych opiekunów.
O zgodę na wykorzystanie ich przez osoby trzecie należy pytać autora za pośrednictwem kontaktu z naszą hodowlą. Jednocześnie erato*pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje znajdujące się na tej podstronie oraz za jakość i treść przedstawionych zdjęć.