W nowym domu

Essi

Essi po przywiezieniu do naszego domu otrzymała nowe, nieco tylko zmienione imię - Messi. To za sprawą gracza zespołu FC Barcelona, którego mój mąż - a nowy właściciel Messi - jest wielkim fanem. Dosyć szybko zaaklimatyzowała się w nowym miejscu. Z dnia na dzień mogliśmy obserwować, jak nabiera do nas zaufania, jak coraz śmielej porusza się po domu, zdobywa nowe umiejętności takie jak wskakiwanie z mebli na kolejne, coraz wyższe półki drapaka, przeskakiwanie pomiędzy meblami, znajdowanie coraz to nowych, ciekawych z kociego punktu widzenia miejsc w domu. Nie muszę chyba dodawać że niekoniecznie przewidzianych dla kociaka. Znosimy to jednak cierpliwie, bo czego się nie robi dla takiego Słodziaka :-)

Messi jest uroczym, ciekawskim i wszędobylskim kociakiem. Nie ma takiego miejsca, w które nie potrafiłaby wejść. Nam nawet nie przyjdzie do głowy, że mały kociak mógłby się w dane miejsce zmieścić, a nasza Messi już tam jest :-) Na szczęście nie zdarzyło się jeszcze, żeby nie umiała wyjść z miejsca, w które się wcisnęła. I co najbardziej zaskakujące - jej prawie biała sierść po takich eskapadach pozostaje czysta (a naprawdę nie powinna)!! Messi praktycznie niczego się nie boi - mało które hałasy są w stanie ją wystraszyć. Nawet jeśli w pierwszej chwili przestraszy ją nowy odgłos, za chwilę podchodzi sprawdzić skąd wydobywa się dźwięk. Jest bardzo odważna w eksplorowaniu nowych miejsc. Ma to swoje dobre i złe strony :-)

Jest również dosyć ufna do ludzi. Zupełnie nie znane sobie osoby traktuje z dystansem - a w zasadzie jakby ich w ogóle nie było. Jeśli natomiast widzi kogoś po raz kolejny, potrafi sama podejść - głównie w celu obwąchania, ewentualnie polizania. Ale lizanie to jest już kolejny stopień zażyłości i zarezerwowany tylko dla wybranych :-) Zdarzyło się również, ale na razie tylko raz - czym byliśmy bardzo zaskoczeni - że Messi weszła "obcej" osobie na kolana i się na nich położyła. Nie trwało to długo, jednak było dosyć dziwne, bo Messi nie należy do kociaków które same przychodzą na kolana i domagają się pieszczot!

Messi jest też dużą gadułą. Ciągle komunikuje nam swoje potrzeby przez miauczenie. Nauczyliśmy się już rozróżniać które miauczenie co oznacza. Inaczej miauczy kiedy chce żeby otworzyć jej zamknięte drzwi, inaczej kiedy nie może się doczekać kolejnej porcji jedzenia, a jeszcze inaczej gdy jej się nudzi, bo nikt akurat się nią nie zajmuje. Jeśli tylko nie śpi, towarzyszy nam we wszystkich domowych czynnościach i albo uważnie nas obserwuje w ciszy i skupieniu, albo głośnym miauczeniem domaga się udziału w tych zadaniach. Jeszcze tylko nie odkryliśmy na czym ten udział miałby polegać :-)

Ostatnio zidentyfikowaliśmy również kolejny rodzaj miauczenia wyrażający już nie prośbę, ale straszną rozpacz. Taki ściskający za serce kocert Messi funduje nam co jakiś czas, stojąc rano z noskiem przyklejonym do zamkniętych drzwi naszej sypialni :-( Po otwarciu drzwi sypialni nie wskakuje od razu na łóżko, tylko powoli pod nim przechodzi, nadal głośno narzekając (jakby chciała żeby dłużej trwało nasze cierpienie) i dopiero po chwili wskakuje na nie.
Wtedy zaczynają się pieszczoty i ugniatanie :-) Zwraca na siebie uwagę bardzo głośnym mruczeniem, ocieraniem i lizaniem, spacerowaniem po naszych głowach a czasami też miauknięciem przywołującym nas do porządku. Zajmuje nas skutecznie całą sobą!

To w zasadzie jedyna pora dnia, kiedy Messi tak głośno i zdecydowanie domaga się pieszczot. Jeśli w ciągu dnia ma ochotę na przytulanie, podchodzi blisko i tylko nieśmiało miauczy. Sama na kolana nie wchodzi. Kiedy tylko wyciągnie się do niej rękę, od razu mruczy. Ale nawet wtedy nie zawsze chce leżeć na kolanach. Jeśli ma ochotę na pieszczoty a ja akurat pracuję, wskakuje po mnie na biurko i od razu kładzie się na klawiaturze laptopa (na ogół wyłączając go!) i zasypia kładąc mordkę na mojej dłoni. Nie mam serca jej tego zabronić bo jest przy tym taka rozbrajająca :-) A ona już to wie i wykorzystuje!
Kiedy chce się pobawić, podchodzi patrząc wyzywająco w oczy, przysiada na przednich łapkach, zamiata ogonem i krótko, zaczepnie miauczy. Ulubioną zabawą jest oczywiście polowanie i gonienie - jest przy tym strasznie zabawna i taka beztroska! Oprócz tego wspaniale potrafi się bawić sama "grając" w piłkę wewnątrz papierowej torby, chowając się w pudełku po makaronie (lub butach), ganiając za grzechoczącymi małymi myszkami, korkami od wina lub ulubionymi papierowymi kulkami. Robi przy tym tak śmieszne przewroty przez głowę, ataki z góry, obroty przez plecy, że czasami płaczemy ze śmiechu!

Ale co najśmieszniejsze, nasza Messi uwielbia leżeć na rękach i to w każdej pozycji. Czy leży na naszym przedramieniu podtrzymywana pod brzuszkiem, czy kładziemy ją "na pleckach" jak dziecko i głaszczemy po brzuszku, jest zachwycona i może tak bardzo długo leżeć. I nie ma dla niej w zasadzie niewygodnych pozycji. Często śmiejemy się, że jest z niej prawdziwa Rag Doll :-) Kiedy jest noszona na rękach wcale nie chce z nich zejść. Gdy się tylko usiądzie, od razu ucieka.
Cieszymy się, że znaleźliśmy choćby tak nietypową formę obopólnej, niewymuszonej przyjemności :-). Szanujemy jej preferencje i mamy nadzieję, że z czasem polubi wtulanie się w nas kiedy będzie chciała iść spać.

Ostatnio z pewnym niepokojem obsewujemy poczynania Messi w kontaktach z innymi kotami i psami. Czasem wątpimy, czy ona ma instynkt samozachowawczy! :-) Kiedy zupełnie nie znane jej psy sąsiadów szczekają na nią przez płot, ona podchodzi do płotu i ... ku naszemu zaskoczeniu psy przestają szczekać i zwierzaczki stojąc nos w nos obwąchują się! Ostatnio przecisnęła się pomiędzy sztachetami w płocie i postanowiła się z nimi zapoznać! Całe szczęście, że psiaki nie zdążyły jej zauważyć, zanim ją zgarnęłam! Woleliśmy nie sprawdzać, jak wyglądałoby zapoznawanie się zwierzaczków ...
Do kotów podchodzi równie ufnie, a fukanie, stroszenie sierści i syczenie kota niechętnego do kontaktów powoduje tylko tyle, że Messi (zamiatając radośnie cały czas ogonem) siada w niedużej odleglości od niego i patrząc mu cały czas w oczy, co kilka minut ponawia próby zbliżenia :-) Jak na razie wciąż bez powodzenia ... Z jednym z psów w rodzinie już się zaprzyjaźniła :-)))

ImięEssi Erato*PLData urodzenia18 stycznia 2008 roku
OjciecIC Roxi Brilliant King of Eulalie*CZMatkaCH Mirabell Charming Eyes*PL
RasaRagdoll (RAG)UmaszczenieBlue lynx bicolour (a 03 21)
PłećKotkaNr rodowodu(PL) FPL LO 13494

Wszystkie przedstawione powyżej informacje oraz zdjęcia kociaka ragdoll są autorstwa jego nowych opiekunów.
O zgodę na wykorzystanie ich przez osoby trzecie należy pytać autora za pośrednictwem kontaktu z naszą hodowlą. Jednocześnie erato*pl nie ponosi odpowiedzialności za informacje znajdujące się na tej podstronie oraz za jakość i treść przedstawionych zdjęć.